Asylumstuck

Prolog

Czerwone oczy spoglądały w fioletowe, a ich twarze zdobiły dziecięce, szczęśliwe uśmiechy. Teraz żaden z nich nie zastanawiał się nad złem świata, tylko miał ochotę się bawić, skakać i żyć jak najdziecinniej mogą. Wygłupiali się, śmiali oraz uciekali przed zmyślonymi potworami spod łóżka, by na końcu, jak zawsze, odpocząć patrząc w niebo, oraz nazywając kształty, które widzieli w chmurach.
- Kim chciałbyś zostać w przyszłość? - zapytał ten z burzą czarnych, pokręconych włosów, łapiąc niepewnie swojego przyjaciela za rękę.
- Nie wiem, a co? - odrzekł ten, niewzruszony, ani chmurami, ani zachowaniem drugiego.
Fioletowooki miał zamiar odpowiedzieć, ale jednak przemilczał to. Przemilczał swoje uczucie strachu, które było powodem pewności, iż z biegnącymi latami straci swojego najlepszego przyjaciela. Nie wiedział jak i dlaczego, ale był tego pewny. Jego dziecinna dusza, była tego pewna.

Lata mijały, biegły… Oboje dorastali, a dziecinne przeczucie malało z każdym rokiem. W wieku nastoletnim prawie już o tym zapomniał. Bujając się na trzepaku, wraz z tym samym najlepszym przyjacielem, zadał to pytanie po raz drugi:
- Kim chciałbyś zostać w przyszłości? - zawisł na trzepaku, głową w dół.
- Zastanawiam się nad lekarzem, albo psychiatrą… - odrzekł drugi, machając nogami, jak na huśtawce.
- O, czyli będziesz mnie leczyć – zaśmiał się akrobata, a czerwonooki mu zawtórował.

I po kilku kolejnych latach serce fioletowookiego zostało przedarte dziecinnym wspomnieniem pewnego strachu...


Spis rozdziałów:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz